News

Uczestnik Ninja Warrior uległ strasznemu wypadkowi przed emisją programu

Uczestnik Ninja Warrior uległ strasznemu wypadkowi przed emisją programu

fot. instagram.com/wilktrenuje

W ostatnim odcinku nowego programu Ninja Warrior Polska, który możecie oglądać w telewizji Polsat, widzowie mieli szansę zobaczyć występ m.in. Sylwestra Wilka. Przypomnijmy, że Ninja Warrior to nowy format, w którym na specjalnych torach przeszkód rywalizują najsilniejsi i najbardziej wysportowani ludzie w kraju. Najlepsi z kolejnych odcinków spotkają się w wielkim finale, w którym do wygrania będzie 150 tysięcy złotych.

Akop Szostak: co wiemy o trenerze? >>

Sylwester Wilk – Ninja Warrior

Jednym z bohaterów ostatniego odcinka był Sylwester Wilk. Wysportowany chłopak wzbudził sympatię widzów pomimo trudnej przeszłości, w której nie brakowało alkoholu i narkotyków. Sylwek w porę się jednak opamiętał i poświęcił się sportowi. Z widowni wspierali go ukochani rodzice adopcyjni, którzy podkreślali, że syn jest dla nich bohaterem.

Klaudia El Dursi wielkim odkryciem polskiego modelingu! >>

Niestety trzy tygodnie przed emisją odcinka z Sylwestrem chłopak uległ strasznemu wypadkowi na motocyklu. W wyniku kolizji z samochodem amputowano mu nogę.

Ninja Warrior – wypadek Sylwestra Wilka

Wypadek mial miejsce na Warszawskiej Tamce, nad Wisłą w okolicy Centrum Nauki Kopernik. Wracałem z pracy. Oczywiscie drogą totalnie naokoło zeby móc nacieszyc sie swoim motocyklem. Jadąc tamką w dół zobaczyłem samochód parkujacy równoległe poprawej stronie. Była to 3pasmowa droga jednokierunkowa wiec dla bezpieczeństwa zjechalem na lewy pas oddalajac sie od potencjalnego zagrożenia. Niestety gdy bylem juz dosc blisko samochod odbil nagle w lewo i w ułamku sekundy zmienil pas ustawiajac sie prostopadle do kierunku jazdy. Nie bylo gdzie uciekać. Niestety pamiętam caly wypadek. Moment uderzenia. Koziołkowanie po ulicy. Motocykl przelatujący nad głową – czytamy na Instagramie Sylwka.

Dalszy opis wypadku jest naprawdę drastyczny – czytacie na własną odpowiedzialność.

Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem byla moja noga. Zerwana prawie całkowicie na wysokości stawu skokowego. Dalej byl juz tylko krzyk i wołanie o pomoc. I tutaj należą sie brawa dla świadków zdarzenia. 10 sekund po wypadku stal nade mną facet z telefonem i dzwonil po karetkę. Nie wiecej jak 30sekund po wypadku kleczal przy mnie facet, mowiac ze jest ratownikiem i ze sie mną zajmie. Wzial od kogos pasek i zaczął uciskac noge pod kolanem. Z kolei inna dziewczyna podłożyła mi torebkę pod głowę i trzymając mnie za rękę caly czas ze mną rozmawiała. Jej koleżanka w tym czasie dzwonila do moich rodziców. Jestem przekonany że tych kilka osób uratowało mi życie – napisał Sylwester.

Pomimo wypadku Sylwester Wilk się nie poddaje i walczy o sprawność każdego dnia. Zamierza nawet reprezentować nasz kraj na paraolimpiadzie - trzymamy kciuki za spełnienie wszystkich jego marzeń i planów!
 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Na początku chciałbym podziękować wszystkim osobom które mnie wspierają. Bez Was moglbym sobie nie poradzić w tych trudnych dla mnie chwilach. Zacznijmy od początku. Spora część z Was juz wie, że w nocy z poniedzialku na wtorek mialem wypadek. Wiem ze chcielibyscie wiedzieć co się stalo dlatego postaram sie napisac jak do tego doszło. Wypadek mial miejsce na Warszawskiej Tamce, nad Wisłą w okolicy Centrum Nauki Kopernik. Wracałem z pracy. Oczywiscie drogą totalnie naokoło zeby móc nacieszyc sie swoim motocyklem. Jadąc tamką w dół zobaczyłem samochód parkujacy równoległe poprawej stronie. Była to 3pasmowa droga jednokierunkowa wiec dla bezpieczeństwa zjechalem na lewy pas oddalajac sie od potencjalnego zagrożenia. Niestety gdy bylem juz dosc blisko samochod odbil nagle w lewo i w ułamku sekundy zmienil pas ustawiajac sie prostopadle do kierunku jazdy. Nie bylo gdzie uciekać. Niestety pamiętam caly wypadek. Moment uderzenia. Koziołkowanie po ulicy. Motocykl przelatujący nad głową. Pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem byla moja noga. Zerwana prawie całkowicie na wysokości stawu skokowego. Dalej byl juz tylko krzyk i wołanie o pomoc. I tutaj należą sie brawa dla świadków zdarzenia. 10 sekund po wypadku stal nade mną facet z telefonem i dzwonil po karetkę. Nie wiecej jak 30sekund po wypadku kleczal przy mnie facet, mowiac ze jest ratownikiem i ze sie mną zajmie. Wzial od kogos pasek i zaczął uciskac noge pod kolanem. Z kolei inna dziewczyna podłożyła mi torebkę pod głowę i trzymając mnie za rękę caly czas ze mną rozmawiała. Jej koleżanka w tym czasie dzwonila do moich rodziców. Jestem przekonany że tych kilka osób uratowało mi życie. Bez ich natychmiastowej reakcji moglem sie wykrwawic na miejscu. I tutaj warto zaznaczyc jak wazne jest szkolenie z pierwszej pomocy. Sam przez nie przechodzilem 2 razy, zawsze traktując je mega poważnie. Pamiętajcie, że odbycie takiego szkolenia daje Wam realną możliwośc uratowania komus życia. Niestety w szpitalu nie udało się uratować nogi. Trzeba było ją amputowac pod kolanem. W wypadku ucierpiał tez prawy łokieć, ktory pękł od uderzenia w asfalt. Plus jest taki, ze żyję. Mimo wszystko nie poddaję się i zamierzam dalej walczyc o swoje

Post udostępniony przez Sylwek Wilk (@wilktrenuje)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Od wypadku minęły 3 tygodnie. Początki były trudne. Każdy ruch był dla mnie wyzwaniem. Na szczęście dzięki współpracy ze specjalistami z dnia na dzień jest coraz lepiej. Nie czuje już żadnych ograniczeń w poruszaniu się. Noga boli codziennie, ale ból zmalał do poziomu, który jestem w stanie znieść i z którym da się funkcjonować. Moja wola walki I chęć powrotu do biegania momentami zaskakuje mnie samego. Każdego dnia zaciskam zęby i walczę o powrót do zdrowia. Jeżdżę na akupunkturę, korzystam z pomocy dwóch fizjoterapeutów oraz specjalisty od protez. Niestety praca nad moją sprawnością jest kosztowna. Na ten moment miesięczny koszt rehabilitacji szacujemy na ok 6tys złotych. Oczywiście nie wliczając takich rzeczy jak np wózek inwalidzki za 3tys, który na szczęście zrefundował nam NFZ oraz innych drobnych wydatków tj suplementy, które dostałem w prezencie od dobrych ludzi. Cały czas mówimy o kosztach przed zabawą z protezami. Gdy rozpoczniemy proces protezowania bedziemy mogli mówić o kosztach w setkach tysięcy. Jeśli chciałbyś mnie wesprzeć w mojej drodze po marzenia i pomóc mi "stanąć na nogi" oraz wrócić do biegania i ścigania się na najwyższym poziomie zapraszam Cię na www.razemdlawilka.pl gdzie nadal trwa zbiórka pieniędzy, dzięki którym będę mógł spełnić swoje marzenia. Moim celem jest medal dla Polski. Nie widzę innej drogi. #razemdlawilka #razem #razemmożemywszystko #paraolimpiada #paraolimpic #ocr #running #crossfit #amputacja

Post udostępniony przez Sylwek Wilk (@wilktrenuje)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

! KONKURS ! Już w najbliższy wtorek o godzinie 20.05 w @polsatofficial drugi odcinek @ninjawarriorpolska z moim udziałem 💪 Oglądajmy go #razem 👊 Z tej okazji mam dla Was konkurs 😎 Zasady są proste. - jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to polub moją stronę na facebooku "Wilk Trenuje" oraz obserwuj mojego instagrama 💪 - napisz w komentarzu dokąd doszedłem w programie. Może wygrałem? A może odpadłem na pierwszej przeszkodzie? Do wygrania oczywiście darmowy udział w @runmageddon ,dystans Rekrut (6km 30 przeszkód) jeszcze w tym sezonie 🙈 Oczywiście w konkursie niestety nie mogą brać zawodnicy jak i kibice, którzy byli na miejscu ✌ #razemdlawilka #razemmożemywszystko #ninja #ninjawarrior #ninjawarriorpolska #ocr #ocrathlete #crossfit #konkurs

Post udostępniony przez Sylwek Wilk (@wilktrenuje)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Dziś minął miesiąc od wypadku. A za 4 dni minie dokładnie 4 lata jak jestem trzeźwy. Spora cześć z Was już przed programem wiedziała z jakim problemem się zmagam. Dla tych, którzy dowiedzieli się dopiero z telewizji mam małe wyjaśnienie. Uzależnić można się od wszystkiego. Tyle, że niektóre uzależnienia są mniej a inne bardziej groźne. Te nieszkodliwe tj picie kawy/herbaty, scrollowanie instagrama czy branie prysznica są mało groźne w skutkach. Te bardziej niebezpieczne tj uzależnienie od nikotyny, seksu, jedzenia wpływają w znacznym stopniu na nasze życie. Najgroźniejsze rzecz jasna są te, które w bezpośredni sposób stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia. Alkohol. Narkotyki. Leki. Jako osoba ze stwierdzonymi skłonnościami do uzależnień choruję na każde z powyżej wymienionych plus dodałbym jeszcze ze 30 kolejnych. Taki dar dostałem w genach od biologicznych rodziców. Z tego co mi wiadomo oboje byli uzależnieni. W wieku 19 lat podjąłem decyzję o tym, że chcę zmienić swoje życie. Odciąłem się od starego towarzystwa. Poszedłem na terapię. Dowiedziałem się, a w zasadzie zrozumiałem i przyznałem się przed samym sobą, że jestem chory. Stwierdzono u mnie uzależnienie krzyżowe. Alkohol, narkotyki, leki. Ponad 2 lata pracowałem na terapii grupowej i indywidualnej, aby nauczyć się żyć bez tych używek. Na terapii dowiedziałem się, że z tej choroby nie da się wyleczyć i że już zawsze będę osobą uzaleznioną. Mogę jedynie nauczyć się żyć tak, abym to ja kontrolował ją a nie ona mnie. Dlaczego o tym mówię?! Przez te 4 lata pomogłem nie tylko sobie, ale i innym. Wyciągałem za uszy z bagna tych, którzy przejawiali chęć wydostania się z tego syfu. Dawałem świadectwa. Chodziłem do szkół i rozmawiałem na ten temat z młodzieżą. Dzielę się swoim doświadczeniem, bo wiem, że w ten sposób mogę pomóc osobom, które tej pomocy potrzebują. Jeśli ten post zmieni życie choć jednej osoby zmagającej się z uzależnieniem, to warto było go pisać. Z tym Was zostawię. Pozdrawiam✌👊 #ninjawarriorpolska #ninjawarrior #ocr #crossfit #uzależnienie

Post udostępniony przez Sylwek Wilk (@wilktrenuje)

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Czy choruję na śmiertelną nieuleczalną chorobę? Dla mnie udział w @ninjawarriorpolska miał trochę inny wymiar. Od samego początku wiedziałem, że #telewizja będzie mocno zainteresowana moją trudną przeszłością. Zgłaszając się do programu zgodziłem się tym samym na opublikowanie mojej historii i jak to mówią - prawda wyjdzie na jaw. Nie mam problemu z opowiadaniem o swojej przeszłości. Większość moich znajomych zna moją historię i wie, że choroba z którą się zmagam juz od ponad 8 lat (a od 4 lat skutecznie) jest straszną chorobą i nie mają wątpliwości, że cudem z niej wyszedłem. Chociaż ciężko mówić, że wyszedłem, gdyż jest to choroba nieuleczalna. Dodam także, że śmiertelna, tak jak pisałem w tytule. Na szczęście jest dość prosty sposób na radzenie sobie z tym schorzeniem. Prosty z perspektywy czasu... Pierwsze próby leczenia niestety nie były za ciekawe... ALEEE... Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to nie zostaje Ci nic innego jak zarezerwowanie sobie jutrzejszego wieczoru. Startujemy z programem o 20.05 w @polsatofficial 💪 #ninjawarriorpolska #ninja #ninjawarrior #ocr #ocrathlete #crossfit #running #runner #paraolimpiada #paraolimpic #amputacja

Post udostępniony przez Sylwek Wilk (@wilktrenuje)

Zobacz też
Komentarze : 0
Aby dodać komentarz Zaloguj